Pierwsza laureatka Nagrody „Niezauważalni”

Miło nam poinformować, że pierwszą laureatką Nagrody „Niezauważalni”, dedykowanej pamięci Ireny Sendlerowej za działalność wolontaryjną na rzecz dzieci w potrzebie, została Elżbieta Maxa – Babcia Ela.

Nagrodę wręczono 16 września na Festiwalu „Piosenka, uśmiech i my”, kończącego III Międzynarodowy Kongres Praw Dziecka oraz VIII Konferencję Korczakowską.

Werdykt odczytała Krystyna Starczewska – prezeska KFON i przewodnicząca Kapituły.

Obecni byli również : prof. Barbara Smolińska – wiceprzewodnicząca Kapituły,  oraz inni jej członkowie: ks. prof. Adam Solak, Maria Wasiewicz- Galińska oraz Marina Hulia, która chwilę wcześniej odebrała z rąk Rzecznika Praw Dziecka – Pana Marka Michalaka,  Medal za Zasługi dla Ochrony Praw Dziecka, a potem wygłosiła płomienną laudację na cześć laureatki. „Poznałam ją z 8 lat temu na poczekalni więziennej przy Rakowieckiej. Wraz z więźniami – wolontariuszami, którzy za zgodą dyrekcji jednostki, schodzili ubrani po cywilnemu na poczekalnię, odgrywaliśmy bajki dla dzieci.  Dzieci godzinami czekały na widzenia z tatusiami, nic się nie działo, a tu my – barwna drużyna, królików, chomików i czarodziejów; więźniowie – tatusiowie we własnoręcznie zrobionych strojach. Babcia Ela włączyła się od razu .Dzięki niej zaczęliśmy z dzieciakami wytwarzać arcydziełka: a to myszki z rurek po papierze toaletowym, a to kotki z kubeczków jednorazowych, a to bałwanki z wacików do demakijażu.

Stała się Babcią smutnych dzieci zza drutu kolczastego. A kiedy już w środku więzienia, w świetlicy, recydywista śpiewał dla setki dzieci arię Myszy:

Jam jestem Myszka, Myszka z Mokotowa. Czasem kwiczę. Jam jestem Myszka, Myszka z Mokotowa. Lecz ma potencjał, że się zdziwi sam Pan Nietzsche.
Chór recydywistów: – i Zygmunt Freud!
Dzieci tych osadzonych bawiły się przy Kolorowych Stoiskach, stworzonych schorowanymi, ale magicznymi dłońmi Babci Eli.
Teraz też ją znacie, bo jest Babcią Dzieci z Dworca Brześć. To do niej ludzie z całej Polski i Europy wysyłają paczki z pomocą, koralikami, słodycze. Wkłada to  wszystko do wózka i przywozi na dworzec, kiedy jadę do Brześcia. Zamieniła mieszkanie w magazyn potrzeb, a swoje życie w służbę na rzecz dzieci w potrzebie. Wszystkich”. 

W sobotę były prawie wszystkie jej wnuki, którym udało się przekroczyć magiczną linię Brześć – Terespol.  Odtańczyły dla Babci Eli płomienną Lezginkę.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *