Dzieci w potrzebie

Dzieci z Dworca Brześć

Bilal rzadko się uśmiecha. Ma 6 lat, urodziny świętował na dworcu na Białorusi. Jest tam od dwóch miesięcy razem z mamą i sześciorgiem rodzeństwa. Śpi na twardej dworcowej ławie, okryty kurtką. O 6 rano dyżurująca – pulchna blondynka w mundurze – budzi go, szturchając kluczem w ramię. Zaczyna się nowy dzień – bez szkoły, spacerów, gier na powietrzu, wrzasków i przepychanek z kolegami. Nie wolno. Na dworcu trzeba siedzieć cicho i „i nie naruszać regulaminu Kolei Białoruskiej”. Na urodziny Bilal dostał ode mnie czekoladę za 1 rubla 25 kopiejek i koncert chórku dziecięcego, dedykowany jemu.

Dzieci z Dworca Brześć jest około 30. Ich mamom skończyły się pieniądze na wynajem mieszkania, więc przeniosły się na dworzec. Nie są wpuszczani do Polski, nie mogą wrócić do Czeczeni. Są niczyje, zdane wyłącznie na łaskę dobrych ludzi, a tych nie brakuje. Są to wolontariusze z Mińska z inicjatywy Human Constanta, mieszkańcy  Brześcia, którzy przynoszą odzież, żywność i słowa otuchy.

Przez dwa tygodnie prowadziłam z dziećmi zajęcia na dworcowej poczekalni. Wyjechałam z Polski jako wolontariuszka Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna, wróciłam jako dyrektorka szkoły demokratycznej. Każde zajęcia zaczynaliśmy od modlitwy, potem – nauka polskiego, piosenki po czeczeńsku, rosyjsku, polsku, tańce, rysowanie, kolorowanie. Udało się zaprowadzić dzieciaki do kina 3D na Żaby-Księżniczki(dyrektor wzruszył się i wpuścił), do Wesołego Miasteczka(dyrektor też wzruszył się i też spuścił), do mini-zoo(dyrektor też…). Dwa tygodnie zwróconego dzieciństwa. Co dalej? Dalej zima zła. Na Dworcu Brześć, gdzie przenoszą się kolejne rodziny, którym zabrakło pieniędzy.

Marina Hulia,
wolontariuszka Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej i Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna na Dworcu Brześć