Dolnoślązacy na Lubelszczyźnie!

WYCIECZKA DO LUBLINA, KAZIMIERZA DOLNEGO I NAŁĘCZOWA

W dniach 29 IX – 1 X dwudziestoosobowa grupa uczniów Szkół Niepublicznych w Bielawie wraz z panią dyrektor Darią Michalską i opiekunami Różą Ziębą i Barbarą Rymarską przebywała na wycieczce na Lubelszczyźnie. A było co oglądać!

W Lublinie, jednym z najstarszych miast Polski, podziwialiśmy olbrzymi zamek królewski (znany z podręczników historii), o którym bardzo ciekawie opowiadał pan przewodnik. Zaskakujący był dla nas fakt, że ta piękna budowla w neogotyckim stylu aż przez 128 lat pełniła funkcję więzienia!

Potem wędrowaliśmy wąskimi uliczkami lubelskiej Starówki, podziwiając pieczołowicie odrestaurowane renesansowe kamieniczki oraz wielkie fotografie dawnych mieszkańców miasta, które wstawiono w okna remontowanych domów. Jednych zainteresowały pozostałości murów miejskich i średniowieczna Brama Królewska, innych – słynny Teatr Stary, a chłopców …. dawny katowski kamień pod pieniek, zwany kamieniem nieszczęścia, bo dotknięcie go przynosi pecha.

Byliśmy też na Rynku, gdzie do dziś stoi budynek trybunału Koronnego i archikatedra o wspaniałym wnętrzu. Stare Miasto w Lublinie znajduje się na liście Zabytków Historii.

Pomnikiem historii została też uznana zabytkowa zabudowa Kazimierza Dolnego, gdzie udaliśmy się następnego dnia. Byliśmy zauroczeni kazimierskim Rynkiem, nad którym góruje kościół farny z barokowym ołtarzem i organami niezwykłej urody. Obowiązkowe było zrobienie sobie zdjęć obok charakterystycznej rynkowej studni oraz kupienie słynnych kazimierskich kogutów z ciasta na upominki dla bliskich. Nie mogliśmy też nie wejść na Górę Trzech Krzyży, z której rozciąga się przepiękny widok na miasteczko i przełom Wisły. Aż żal było opuszczać to niezwykłe miejsce, ale jeszcze tam na pewno wrócimy, bo wszyscy pogłaskaliśmy brązowy posążek psa na szczęście i na powrót do Kazimierza.

Odwiedziliśmy również znane uzdrowisko Nałęczów. Spacerowaliśmy po alejach pięknie utrzymanego Parku Zdrojowego, podziwiając rzadkie gatunki drzew sadzone od ponad dwustu lat. Przez romantyczne mostki przerzucone przez rzekę doszliśmy na Wyspę Miłości na stawie z łabędziami. Ciekawe, kto dzięki temu zakocha się niebawem?

Nałęczów to miasto – ogród, w którym odpoczywało lub leczyło się wiele znanych postaci polskiej kultury, m.in. Stefan Żeromski i Bolesław Prus. Na zdjęciu uwieczniliśmy panią Rymarską, jak „rozmawia” na ławeczce z Bolesławem Prusem.

Pod Nałęczowem znajduje się malowniczy wąwóz – Korzeniowy Dół. Mogliśmy tam podziwiać niezwykłe poczynania Matki – Natury. Oplatające strome ściany wąwozu i odsłonięte w wyniku erozji wodnej korzenie starych drzew tworzą fantastyczne kształty! Przez kilkanaście minut mogliśmy się poczuć niczym w świecie baśni, bo zewsząd otaczały nas niesamowite widoki.

Wspaniale czuliśmy się również w Jadwigowie, gdzie nocowaliśmy. To nowo wybudowany ośrodek szkoleniowo – wypoczynkowy w miejscowości Drzewce, prowadzony przez panią Katarzynę Szymczak. Mieliśmy tam wspaniałe warunki: cisza i spokój, czystość, komfortowe 2- i 3 – osobowe pokoje oraz niezwykle smaczne posiłki w formie szwedzkiego stołu. Wieczorem drugiego dnia pobytu świetnie bawiliśmy się na ognisku zorganizowanym przez gospodarzy.

Bardzo dziękujemy pani Kasi i jej mężowi panu Grzegorzowi za gościnę i tak serdeczne przyjęcie! Byliśmy naprawdę pod wrażeniem uroku Jadwigowa (nazwa od imienia prywatnej szkoły w Lublinie, której pan Grzegorz Szymczak jest właścicielem) i chętnie pobylibyśmy tam dłużej.

Wróciliśmy zadowoleni i pełni niezwykłych wrażeń z tej słonecznej wycieczki na zupełnie nieznane nam wschodnie tereny Polski i już w busie pytaliśmy pani dyrektor, gdzie zabierze nas następnym razem.

Ale nasza eskapada nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie finansowe Pani Dyrektor Darii Mic oraz Urzędu Miejskiego w Bielawie, któremu w tym miejscu chcemy bardzo podziękować, a w szczególności – pani Beacie Jagieła – Pastuszce z Wydziału Spraw Społecznych.

DZIĘKUJEMY!

Dni Radości w Krakowie

10 – 11 czerwca Prywatna Szkoła Podstawowa nr 1 oraz Prywatne Gimnazjum nr 3 „Dona” w Krakowie gościły czeczeńskie dzieci oraz ich mamy.

KFON od września zeszłego roku wspiera działalność  Mariny Hulii.   Nauczycielki z powołania, która kiedy tylko dowiedziała się, że na dworcu w Brześciu koczują czeczeńskie rodziny, ponieważ Polska nie chce ich wpuścić na swoje terytorium i przyjąć wniosków o status uchodźcy, od razu tam pojechała.

Dzieci nie chodziły do przedszkola, szkoły. Były smutne i przygaszone. Postanowiła stworzyć dla nich dworcową szkółkę.  Rysowali, lepili z plasteliny, uczyli się polskiego na ławkach w poczekalni. Śpiewali piosenki przy tablicy odjazdów pociągów.

Marina zauważyła, że czeczeńskie mamy w mini zoo, kinie 3D, lunaparku, same bawią się jak dzieci.  Uczą się jak można fajnie spędzać czas ze swoimi córkami i synami.  W tej kulturze dziewczynki od małego pomagają swoim matkom: sprzątają, piorą, gotują, nie mają czasu na zabawę, więc potem nie bawią się ze swoimi dziećmi.

I najważniejsze – uśmiechają się. Chwile w małpim gaju, pozwalają im oderwać się od szarej, beznadziejnej dworcowej rzeczywistości.

Kobiety zaczęły szyć lalki, torby, przytulanki. Marina przewozi je przez granicę i sprzedaje w Polsce. Dzięki tym pieniądzom matki mogą nakarmić swoje dzieci, a czasem nawet stać je na wynajęcie pokoju „na mieście”.

Kilku rodzinom udało się przedostać do Polski.  Mieszkają w ośrodkach dla uchodźców. Gdzieś na obrzeżach miasta, w lesie.

Jak najlepiej poznaje się nowy kraj? Podróżując po nim, poznając jego mieszkańców, kulturę, tradycję, kuchnię.  Taka idea przyświeca właśnie Dniom Radości.  Poprzednie odbyły się: w Lublinie, Warszawie, Katowicach. Jeśli ciekawi jesteście, jak to krakowskie świętowanie opisała Gazeta Wyborcza, zerknijcie tutaj:

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21951525,krakowskie-rodziny-goscily-czeczenow-z-osrodka-dla-uchodzcow.html

A jeśli chcecie śledzić na bieżąco historie Dzieci i Mam z Dworca Brześć, możecie to zrobić tu:

https://www.facebook.com/Dzieci-z-Dworca-Brze%C5%9B%C4%87-307063089678726/