Polemika z red. Justyną Suchecką z Gazety Wyborczej
Przedstawiamy odpowiedź Prezes KFON Krystyny Starczewskiej na artykuł, który ukazał się 13.04.2018 r. w Gazecie Wyborczej.
Red Suchecka pisze w nim, że na reformie edukacji skorzystały szkoły niepubliczne, ponieważ znacząco wzrosła w nich liczba uczniów. Eksperci obawiają się pogłębienia nierówności: zamożniejsi rodzice będą zabierać dzieci z publicznych podstawówek.
Cały artykuł można przeczytać tutaj: http://wyborcza.pl/7,75398,23263829,ucieczka-od-reformy-edukacji-rodzice-zabieraja-dzieci-z-przepelnionych.html
Krystyna Starczewska: Szkoły niepubliczne – potrzebna alternatywa
W artykule „Ucieczka od reformy edukacji” Justyna Suchecka stwierdza, że w roku 2017 nastąpił wzrost o blisko 10% liczby uczniów uczęszczających do szkół niepublicznych, a także znaczący wzrost w skali kraju liczby tych szkół – przybyło ich ostatnio około 250. Jest to zjawisko w opinii autorki artykułu negatywne, bo pogłębia nierówności społeczne. Szkoły niepubliczne są bowiem, jak twierdzi Suchecka, dostępne wyłącznie dla dzieci z zamożnych rodzin. Wzrost liczby szkół niepublicznych według przytoczonej w artykule opinii socjologa Przemysława Sadury: „ może spowodować, że dojdzie do jeszcze większego zróżnicowania warunków, w których uczą się dzieci.” Te stwierdzenia mogą niestety zostać potraktowane przez władze oświatowe jako uzasadnienie dla uszczelnienia rejonizacji i wprowadzenia zakazu swobodnego wyboru przez rodziców szkoły dla swego dziecka. Władze mogą także traktować je jako uzasadnienie nie wydawania zezwoleń na zakładanie i prowadzenie szkół niepublicznych. Powołując się na tego typu opinie, będą przy tym twierdzić, że wydając takie decyzje nie łamią praw obywatelskich, lecz przejawiają głęboką troską o społeczną sprawiedliwość.
W moim przekonaniu, wbrew opinii Sucheckiej, fakt wzrostu liczby uczniów uczęszczających do szkół niepublicznych i liczby tych szkół jest w obecnej sytuacji zjawiskiem pozytywnym. Mimo bowiem deformowania systemu polskiego szkolnictwa przez tak zwaną „dobrą zmianę” z inicjatywy społecznej powstają szkoły, które dążą do zapewnienia uczniom dobrych warunków nauczania. Czyż nie należy ocenić pozytywnie tego, że coraz większa liczba rodziców nie poddaje się biernie chaosowi, który zapanował ostatnio w polskim systemie edukacji, lecz aktywnie współuczestniczy w zakładaniu szkół, w których chce kształcić swoje dzieci. Nie jest przy tym prawdą, że do szkół niepublicznych uczęszczają wyłącznie dzieci z rodzin zamożnych i że szkoły te zakładane są przede wszystkim w celu osiągania zysków.
Warto w tym miejscu przypomnieć historię powstawania w Polsce szkolnictwa niepublicznego. O prawo do zakładania szkół niezależnych walczyliśmy w imieniu Zespołu Ekspertów Edukacji „Solidarności” w czasie negocjacji Okrągłego Stołu. Chodziło nam o możliwość stworzenia alternatywy dla systemu edukacji, który obowiązywał w PRL-u. Chcieliśmy uzyskać prawo do zakładania szkół autonomicznych, wolnych od konieczności podporządkowania się narzucanym schematom, mogących realizować różnorodne innowacje dydaktyczne i wychowawcze stwarzające korzystne warunki dla wszechstronnego rozwoju uczniów. Po wyborach 4 czerwca 1989 roku prawo takie uzyskaliśmy i we wrześniu tego roku rozpoczęły pracę pierwsze szkoły nazwane oficjalnie szkołami niepublicznymi.
Jedną z pierwszych takich szkół było I Społeczne Liceum Ogólnokształcące zwane „Bednarską”, którego byłam współzałożycielką. W obecnej chwili jest to Zespół Szkół Społecznych, w którego skład wchodzi siedem placówek. Do szkół naszego Zespołu, mimo bardzo dużej liczby kandydatów, przyjmowaliśmy poza systemem egzaminacyjnym, na miejsca bezpłatne, uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych – dzieci z różnymi formami niepełnosprawności, dzieci z domów dziecka, a także uchodźców. Uchodźcy zaczynali przy tym często naukę w naszej szkole nie znając języka polskiego, trzeba więc było organizować dla nich specjalny tryb nauczania. Różnych form indywidualnego podejścia wymagali też uczniowie niepełnosprawni. Metody pracy wychowawczej z różnorodną społecznością szkolną, którą stworzyliśmy, zyskały uznanie międzynarodowe – w roku 2007 nasze gimnazjum otrzymało prestiżową nagrodę Evens Fundation za wychowanie uczniów w duchu tolerancji, akceptacji mniejszości etnicznych i wyznaniowych i za organizacje funkcjonowania społeczności uczniowskiej według zasad demokracji. Nasza szkoła nie jest wyjątkiem – programy nastawione na pracę z uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych realizuje dziś wiele niepublicznych szkół w Polsce. Nie można więc twierdzić, że są to szkoły z założenia przeznaczone wyłącznie dla dzieci z zamożnych rodzin.
Opłata czesnego jest w szkołach niepublicznych formą współudziału rodziców w zapewnieniu dobrych warunków edukacji: wyposażania pracowni przedmiotowych, organizacji zajęć dodatkowych ważnych dla rozwijania uzdolnień i zainteresowań uczniów, wprowadzania różnego typu innowacji udoskonalających system nauczania. W naszym Zespole, podobnie jak w wielu innych szkołach niepublicznych, istnieje możliwość obniżenia czesnego lub całkowitego zwolnienia z opłat uczniów, których rodziny są w trudnej sytuacji materialnej. Decyzje w tej sprawie podejmuje specjalnie do tego celu powołana komisja stypendialna, w której skład wchodzą rodzice. Celem szkół niepublicznych jest bowiem stworzenie jak najlepszych warunków nauczania, a nie osiąganie zysków finansowych. Istnieją też w Polsce szkoły niepubliczne utrzymujące się wyłącznie z subwencji państwowych i nie pobierające czesnego. Są to na ogół małe szkoły wiejskie, które powstały, aby zapewnić dzieciom edukacje blisko domu, a nie w oddalonych placówkach gminnych. Są także tego typu niepubliczne szkoły zawodowe dla trudnej młodzieży szybko reagujące na potrzeby regionalnego rynku pracy. Istnienie tych szkół jest jednak obecnie zagrożone przez decyzje organizacyjne związane z „dobrą zmianą” systemu edukacji.
Szkoły niepubliczne nie są obecnie, i nie staną się w przyszłości, szkołami wyłącznie dla dzieci z zamożnych rodzin, o ile nie zostaną zmuszone do podniesienia czesnego z powodu obniżenia lub likwidacji subwencji oświatowej należnej każdemu uczącemu się w Polsce dziecku. Wypłacana przez państwo subwencja jest gwarancją funkcjonowania szkół niepublicznych według obecnych zasad – umożliwia przyjmowanie na miejsca bezpłatne uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych i obniżania czesnego lub zwalniania z opłat uczęszczających do szkoły uczniów, którzy znajdą się w trudnej sytuacji materialnej.
Szkoły niepubliczne współpracują ze sobą od przeszło dwudziestu lat w dwóch ogólnopolskich stowarzyszeniach: Społecznym Towarzystwie Oświatowym i Krajowym Forum Oświaty Niepublicznej, wymieniając się doświadczeniami w realizowaniu innowacji dydaktycznych i wychowawczych. Jest to droga do upowszechnienia sprawdzonych w praktycznym działaniu korzystnych zmian w sposobie nauczania i wychowania. Praktyka wielu szkół niepublicznych pokazuje: – jak odkrywać i rozwijać uzdolnienia i zainteresowania uczniów, – jak wspierać ich samodzielne i krytyczne myślenie, – jak skutecznie uczyć pracy zespołowej, – jak rozwijać postawy współodpowiedzialności za tworzoną z innymi wspólnotę, jaką jest szkolna społeczność. Osiągnięcia w zakresie wymienionych problemów ma wiele szkół niepublicznych zarówno w dużych miastach, jak i małych miejscowościach na terenie całej Polski. Wiele z tych szkół ma także wieloletnią tradycję upowszechniania realizowanych i sprawdzonych w praktyce nowatorskich projektów.
Należąca do KFON-u szkoła No Bell z Konstancina Jeziorny brała w ubiegłym roku udział w międzynarodowym projekcie Edumission, którego celem jest wyłonienie szkół realizujących różne nowatorskie projekty edukacyjne i stworzenie sieci placówek innowacyjnych w celu upowszechniania ich osiągnięć. Po prezentacji 20 najlepszych projektów wyłonionych z setek zgłoszeń, zespół sędziowski, w którego skład wchodzili uznani na świecie edukatorzy – miedzy innymi Sir Ken Robinson, jednomyślnie przyznał pierwsze miejsce polskiej szkole No Bell z Konstancina Jeziorny. Za tą decyzją opowiedziało się także w otwartym głosowaniu w Internecie trzy tysiące osób. Mamy więc szkołę niepubliczną, która zdobyła bardzo wysokie międzynarodowe uznanie i która pomysłami edukacyjnymi i doświadczeniami dzieli się, organizując na swoim terenie spotkania szkoleniowe dla dyrektorów i nauczycieli szkół publicznych.
Postulat upowszechniania nowatorskich i sprawdzonych w praktyce metod pracy dydaktycznej i wychowawczej dotyczy całego systemu polskiego szkolnictwa. Kilka realizowanych początkowo wyłącznie w szkołach niepublicznych pomysłów edukacyjnych wprowadzono już programowo do wszystkich polskich szkół. Jest to na przykład rozwijająca umiejętności pracy zespołowej metoda projektów, czy też stosowana początkowo tylko w niepublicznych liceach możliwość wyboru przez uczniów uczenia się określonych przedmiotów na poziomie podstawowym lub rozszerzonym. Współpraca i wymiana doświadczeń szkół niepublicznych ze szkołami publicznymi może obecnie stać się także pomocna w przezwyciężaniu skutków „dobrej zmiany” systemu polskiej edukacji. Szkoły publiczne i niepubliczne powinny być w tej sprawie solidarne. Znakiem tak rozumianej solidarności był na przykład udział przedstawicieli szkół niepublicznych w wiecu protestacyjnym, zorganizowanym 21 kwietnia przez ZNP przed siedzibą MEN-u. Na wiec przyjechali nauczyciele z różnych stron Polski żądając przede wszystkim podwyżki uposażeń, protestując przeciwko chaosowi, jaki zapanował w szkołach po roku wprowadzanych zmian i domagając się dymisji minister Zalewskiej odpowiedzialnej za deformowanie systemu edukacji. Wzywano do solidarności nauczycieli, rodziców i samorządowców w przeciwdziałaniu wprowadzanej przez władze oświatowe destrukcji szkolnictwa. Szkoły niepubliczne popierają tego typu protesty w przekonaniu, że system oświaty jest wspólnym dobrem nas wszystkich i dlatego wspólnie należy przeciwstawiać się temu co niszczy ten system.